czwartek, 19 grudnia 2013

126. ....... albo na bombkę!


I muszę się przyznać, że wcale nie robiłam ani kompletu kolczyków z rozetką, ani obróżki. Były to składowe części mojej bombki.
Ale przyznacie, że w sumie przecież i na to nadałaby się taka frywolitka.


W pobliskim sklepiku nabyłam bardzo interesującą bombkę - okrągłą, ale płaską. Od razu wpadł mi do głowy pomysł na ozdobienie jej frywolitką. Na front i tył zrobiłam rozetkę, zaś na bok - ową "obróżkę" z poprzedniego postu. Tradycyjnie połączyłam elementy nitkami - i bombka frywolitkowa gotowa!



Kolor bombki dobrałam specjalnie tak, aby pasował mi do nowego wystroju w pokoju. Kupiłam bowiem bordowe zasłony, do nich uszyłam poszewki na poduszki (uszyłam je z dodatkowo kupionej zasłony) i ułożyłam na kanapie. Będzie pasować jak ulał!


9 komentarzy:

ithija pisze...

Bombeczka jest cudowna.Idealnie pasuje do wystroju:)))Pozdrawiam :)))

Madtatter80 pisze...

That is an unusual orniment and just perfect for your tatting, and you have a beautiful living area love the couch and pillows!

Gosia pisze...

Przepiękna!!!

Beata Starzec pisze...

Bombka jest boska, a wystrój no cóż-dużo bym musiała tutaj pisać- pięknie:))

Celestial pisze...

Przepięknie ubrana jest ta bombeczka :)

StringyDogs pisze...

<3

Weronika pisze...

O rety! Jaka boooska bombka!

Mariola S pisze...

Przepiękna.

Chranna pisze...

Piękna! Jak dostanę gdzieś takie medaliony, to też sobie zrobię takie :) W tym bordowym kolorze prezentuje się ślicznie :) Jak dotąd plotłam tylko ubranka na jajka, a w kolejce po białe ubranko czekają zakupione trzy lata temu szklane bombki... ech, ten niedoczas...