Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lutego 2022

257. Pożytek z pozostałych kłębków włóczki

 Kiedy zaplanowałam pierwszą chustę Nymphalidea - zakupiłam stosowną włóczkę. Nie wiedząc, ile jej będzie potrzebne - kupiłam po 2 kłębki z 2 kolorach - jasną i cieniowaną.


 

Na chustę zużyłam - po jednym motku, a pozostałe powędrowały do szuflady. A w tej szufladzie.... pełno pozaczynanych kordonków, mulin, wstążek, koronek, tasiemek... Taaaak.. zdecydowanie tam brakowało jeszcze włóczek. Znacie to na pewno!

Wzięło mnie ostatnio na utylizację zapasów. Co można zrobić z takich dwóch motków?

Kolejną chustę. Taką samą.





Tym razem zrobiłam ją zgodnie ze wzorem oryginalnym i otrzymałam chustę dłuższą i bardziej regularną w kształcie. Porządnie zblokowana prezentuje się należycie.

Zwłaszcza, że w miarę nabierania wprawy udaje mi się robić coraz równiejsze oczka.


Doszyłam stosowną metkę ...

I podarowałam w prezencie.


piątek, 21 stycznia 2022

256. Druga chusta Nymphalidea

 Ponieważ w minionym roku robiłam nieco więcej na drutach - to i produktów przybyło.

Wzór na chustę Nympalidea tak mi się bardzo spodobał, że zrobiłam drugą jej wersję. Pierwsza została opisana tutaj . Z perspektywy czasu - mimo niecodziennego kształtu - jestem z niej bardzo zadowolona i noszę ją do kurtki niemal codziennie. 

Tym razem powstałą wersja delikatna jak pajęczyna.

Zrobiłam ją z cieniutkiego moheru w 2 kolorach - kremowym i niebieskim.

 

Kłębki są malutkie, mają zaledwie po 25 gramów. Na całą chustę zużyłam 17 gramów kremowej i 13 gramów niebieskiej - trochę więc zostało.

Chusta jest zwiewna i delikatna jak piórko. Milutko otula szyję i cudownie nadaje się do bluzki jako apaszka.



Zdjęcia nie oddają uroku wzoru, pęknięć między żeberkami w innym kolorze niż reszta chusty.


Zostało mi w sumie 20 gramów włóczki z kupionych 50 gramów. Może wymyślę coś jeszcze?

Mam ostatnio chęć na utylizację zapasów. Przerobiłam na serwetki biało-zielony kordonek, wykorzystałam zalegający kawałek tkaniny obiciowej i zużyłam 2 motki włóczki pozostałej z poprzedniej chusty. Wkrótce opowiem o wszystkim.



niedziela, 10 stycznia 2021

247. Chusta Nymphalidea

 No nie do wiary, jak mnie wciągnęły druty! Nie wiem, na jak długo wystarczy mi zapału - ale na razie sprawia mi to ogromną frajdę. To już trzecia rzecz na drutach w ostatnim czasie. Wachlarz robótek wprawdzie trochę ubogi, ale każda praca jest coraz bardziej zaawansowana. Tym razem jest to chusta: 


Jak zobaczyłam wzór tej chusty tutaj: klik!

I naoglądałam się jej wielu wersji tutaj: klik! 

- wydawało mi się, że jest to cudo absolutnie  nie do wykonania przeze mnie. A jednak nie! Chusta okazała się w wykonaniu bajecznie prosta. Muszę nadmienić, że wzór tej chusty jest dostępny bezpłatnie po kliknięciu w odpowiedni link na stronie Raverly - ale jest po angielsku. Nie znając tego języka, ani nie mając doświadczenia w drucianych robótkach i schematach - zdecydowałam się na zakup tego wzoru po polsku. I to był strzał w dziesiątkę. Całość jest opisana prosto, nie pozostawia wątpliwości i myślę, że każdy, kto umie prawe i lewe oczka, rozumie co to jest narzut i przerabianie oczek razem - zrobi tę chustę.


Nie jest doskonała i bez wad niestety. Wydaje się, że do płaszcza jest nieco za mała i w sumie lepiej wygląda jak ozdoba np. białego golfa. Ale to nic - i tak jestem zachwycona efektem.




Bardzo mi się podobają te pęknięcia, nadają ciekawy charakter chuście.

Jeszcze opowiem wam o włóczce, a właściwie jej wyborze. 

Najpierw pomyślałam o kolorze. Miały być jasnoszare żeberka i różnokolorowe pęknięcia w szaro - czarnym odcieniu. Na to padł wybór szybko - Drops Delight. Pani prowadząca bloga Dziergawki w dużej części chusty te robiła z włóczki Baby Merino Drops - pomyślałam więc, że i ja tak zrobię - i zamówiłam obie włóczki. Nie ma to jednak jak wybór kolorów z monitora - trafiłam z kolorem beznadziejnie - ten jasny szary okazał się wpadać w fiolet i nijak mi do niczego nie pasował. I druga sprawa - Baby Merino okazało się być włóczką elastyczną - co na pewno spowodowałoby u mnie kompletnie krzywą robótkę, bo nie potrafiłabym utrzymać stale jednakowego napięcia tej nitki. Klops! Co tu robić...

Zamówiłam więc 12 szarych kolorów z tego samego sklepu kierując się grubością włóczki (miała być podobna do Delight) i składem ( nie chciałam bawełny i bambusa). Kiedy włóczki nadeszły - przyniosłam płaszcz i należycie dobrałam kolor. Dopasowanie idealne!

 

Na całą chustę poszły te dwa motki po 50 gramów. Drops Delight nr 01 i Fabel nr 114. Obie włóczki mają w składzie 75% wełny i resztę poliamidu.

Jestem zadowolona z efektu i powiem tylko, że idzie do mnie włóczka na drugą...


wtorek, 29 grudnia 2020

246. Kolorowy szalik gotowy

 No w końcu! 

Czasu nie ma to i robota idzie powoli. Ale w końcu jest.



 

Ma 2 metry i córka jest zadowolona z takiej długości. 


 

A ja nie mogłam sobie odmówić naszycia metki:


Szalik ma 21 kolorowych pasków. Każdy pasek robiłam 3 godziny - co daje łącznie 63 godziny. Jak dodać do tego niejedną godzinę przekopywania internetu w poszukiwaniu wzoru i włóczki - wyjdzie kompletnie nieopłacalna finansowo praca.

Zawsze w takich przypadkach myślę sobie o hafciarkach - taki duży, kolorowy haft liczy np. 130 tysięcy krzyżyków, zawiera 42 kolory muliny i pochłania 3 lata pracy. Nie da się wycenić takiej pracy. 

Ale jaka satysfakcja! Cieszą mnie efekty, szalik jest oryginalny i podoba się całej rodzinie.



sobota, 21 listopada 2020

245. Postępy w kolorowym szaliku

 Aj nie mogłam wytrzymać i pokażę Wam szalik w trakcie roboty. Zawsze staram się pokazywać gotowe prace, ale tym razem nie mogę się doczekać końca i już muszę go pokazać:


Czasu na robotę mało, a córka co drugi dzień pyta, kiedy koniec 😉

niedziela, 15 listopada 2020

244. Nowy pomysł na szalik

 Robi się nowy szalik. Tym razem dla córki, która jest kolorowa jak papuga. Kocha wszystkie kolory tego świata - z wyjątkiem czarnego. 

Żeby sprostać zachciance - a nie zamordować się przy robieniu ze zmianami kolorów - postawiłam na kolorową włóczkę. Szalik ma jej pasować do wszystkiego ( oby nie do niczego 😉) - będzie więc kolorowy, bardzo kolorowy - będzie miał 21 barw.

Dziewiarki na pewno wiedzą, skąd wziąć taką włóczkę? Otóż po prostu zamówić - wymyśliłam, zamówiłam - i mi zrobili taką jak chciałam. Tak można na stronie Kokonki.pl

Wybrałam sobie włóczkę złożoną w 50% z wełny merynosa i 50% akrylu, czteronitkową, 1000 metrów, 6 kolorów.  I idzie to tak: 4 nitki czerwonego, 3 nitki czerwonego+1 pomarańczowa, 2 nitki czerwone+2 pomarańczowe, 1 czerwona i 3 pomarańczowe, 4 pomarańczowe, 3 pomarańczowe+1 zółta....itd przez kolor zielony, niebieski do fioletowych 4 nitek. I kolorów 6 - a barw na szaliku 21. Robotę więc robi włóczka - wzór może być prosty, i tak będzie fajnie.

Żeby nie było banalnie - postanowiłam zrobić szalik po skosie. Inspiracja przyszła stąd: klik!

Nie miałam oczywiście pojęcia wcześniej, jak zabrać się za taki szalik. Tam jest wszystko pięknie wytłumaczone, co i jak po kolei. Szczególnie edukacyjny jest rysunek konstrukcji szalika, który pięknie wyjaśnia sposób wykonania.

Ale nie jest to takie proste przy takiej włóczce. Cała nić ma 1000 metrów. Jak dobrać szerokość szalika, żeby wyrobić całą jej długość i żeby szalik był odpowiedniego rozmiaru, a nie np. 2,65 metra. Co się naliczyłam!

Najpierw zrobiłam początkowy trójkąt, taki koło 20 cm. Długość wyliczałam na kilka sposobów: z powierzchni powstałego trójkąta, z masy zużytej włóczki, a nawet z długości nitki, która poszła na 1 rządek. Wyszło, że będzie za długi. No to dorobiłam jeszcze trochę i wyszło, że przy szerokości 27 cm będzie miał 185 cm długości. Za jakiś czas okaże się, jak prawidłowe były obliczenia.

Na razie mam tyle:


Robię na drutach nr 3,5 prostym ściegiem - wszystkie rzędy prawe.

niedziela, 8 listopada 2020

243. Niebieski szal

 Gotowy!


Ma 42x175 cm. Jest puchaty, duży i bardzo ciepły. No raczej nadaje się na solidną zimę, albo do domu w jednej warstwie na plecy do pracy przy biurku.

 Praca nad nim zajęła mi koło dwóch miesięcy i przyniosła mnóstwo radości. Po zrobieniu delikatnie go wyprałam w płynie Eucalan i rozłożyłam do wyschnięcia.

 

 

Potrzeba było na niego 5 kłębków Drops Brushed Alpaka Silk, druty nr 7.

Szybko się robi takimi drutami - grube i wzoru szybko przybywa.



I już się robi następny szalik, ale o tym następny razem.

niedziela, 30 sierpnia 2020

242. Jakie druty kupić

 Zachciało mi się robić na drutach.  Naoglądałam się cudnych chust i szali robionych i na drutach, i na szydełku,  takich gładkich i ażurowych, kolorowych i jednobarwnych, puchatych i bez meszków...

Ach....  przecież mogę i ja sobie zrobić takie cudo!

Na początek łatwiejszy będzie szal, bo to prostokąt, nic nie trzeba dodawać, ujmować. Nabrać trzeba na drut oczka i przerabiać prosto jakimś ażurowym wzorem. Proste!

Potrzebuję tylko włóczkę,  druty chyba mam. No to do komputera i zaraz wybiorę włóczkę.

Taaaa.....

Moja wiedza na temat  włóczek zatrzymała się na akrylach i anilanie z jeleniogórskiego Aniluxu.

To co zobaczyłam w sklepach przyprawiło mnie o zawrót głowy. Taki wybór!

No to najpierw edukacja, blogi dziewiarek i inne źródła.  W końcu wybrałam włóczkę złożoną z alpaki 77% i jedwabiu 23% firmy Drops: Brushed Alpaca Silk. 


Kolor niebieski, taki jak dżinsy. Włóczka jest z włoskiem, cudnie miękka i przyjemna.

Tylko gdzie  są moje druty...

Ostatnio robiłam na nich sweterek i spódniczkę z różowego moheru mojej dwuletniej córci. Dziś ta córcia ma 23 lata... 

A nie, jeszcze niedawno ( tak ze 12 lat temu...) robiłam serwetkę na skarpetkowych drutach. 


 Jak widać, dziewiarka ze mnie na 102.

W końcu znalazłam je w zakurzonym pudle na strychu:


To ci skarbiec... tylko wybrać nie ma z czego...

No to czytamy w internecie - jakie druty do tej włóczki kupić.

No co ja się z tym namordowałam!

Tak więc:

Druty mamy: proste i na żyłce

Albo:

aluminiowe, teflonowe, metalowe, drewniane i z tworzywa sztucznego.

Druty na żyłce sprawdzają się w sumie lepiej, gdyż są bardziej uniwersalne ( posłużą do różnorodnych robótek) i oszczędzają ręce i nadgarstki. Na prostym drucie trudno utrzymać całą,  nierzadko dużą robótkę, na żyłce swobodnie leży na kolanach.

Do tej włóczki producent poleca druty nr 5, doświadczone dziewiarki - grubsze. Zdecydowałam, że kupię nr 7, na żyłce. 

I tu uwaga: 



W tych drutach z żyłką oznaczonych jako 60 cm żyłka ma...34 cm! I nie tylko w tych. To jest standard mierzenia drutów z żyłką. Podana długość  to długość całości - od czubka do czubka drutów! Idźmy dalej: jak się kupuje samą żyłkę do dokręcania do drutów, np taką:


 


to ona ma nie 80cm, a 58cm. 80 cm jest razem z drutami, do których jest przeznaczona.

Ja nie miałam o tym pojęcia. 

No i kupiłam niewygodne, za krótkie druty. To odkrycie zmobilizowało mnie do dalszego śledztwa dotyczącego tym razem materiału, z którego wykonane są druty. 

No więc tak: najstarsze chyba druty aluminiowe,  teraz już często powlekane powłoką teflonową:


Czubek mają dobry, ale żyłka jest twarda, mało elastyczna, byle jak przyłączona do druta, mocno zahacza włóczkę. Zapłaciłam 8 zł. Jaka cena - taka jakość. 

Uważam, że nie nadają się do pracy. Robienie szala to dla mnie wiele godzin pracy. Drut powinien to ułatwiać, nie utrudniać.

Następne w kolejce to druty metalowe:



Drutów metalowych jest pełno na rynku, różnych. Moja ocena dotyczy tych konkretnych ze zdjęcia.  Te były w sklepie, te kupiłam i o nich mam swoje zdanie. 

Druty zdecydowanie wysokiej jakości. Bardzo gładkie, żyłka przyłączona doskonale, nic nie haczy. Oczka jadą po nich doskonale, tak, że niewprawnym dziewiarkom mogą aż spadać. Ja tam wprawna nie jestem, ale tak lubię. Żyłka jest nieco twarda i lubi się zwijać, ale myślę, że jak będzie większa i cięższa robótka, to się  ułoży. Czubki są nieco zaokrąglone, niezbyt ostre. Ja tak nie lubię, wolę ostrzejsze czubki.

Myślę, ze cena idzie w parze z jakością - ponad 30 zł.

Następne to innowacyjne dla mnie druty z tworzywa, ergonomiczne:



Zobaczcie, jakie mają końcówki  - z kroplą na końcu!  Ta kropelka doskonale chwyta włóczkę - zawsze za pierwszym razem i łatwo ją przewlec przez oczko. I łatwo wchodzą w robótkę - czego prawdę mówiąc się nie spodziewałam. Żyłkę mają wspaniałą - metalową, gładziutką, nic a nic się nie zwija. I są białe - to zaleta przy ciemnym kolorze włóczki. Są gładkie, ale oczka suwają się nieco opornie. Ja tak nie lubię, ale ogranicza to spadanie oczek z druta. Myślę, że będą doskonałe do bardzo śliskich włoczek. Są też wygodne do ręki, bo mają trójkątny fragment tam, gdzie się trzyma.

Dobrej jakości, zapłaciłam 32 zł.

I ostanie druty: drewniane z przykręcaną żyłką:


Te druty są piękne jak biżuteria . Drewno ma swój urok. Mają przykręcaną żyłkę (można ją kupić w różnych rozmiarach). Gwint precyzyjny, połączenie wysokiej jakości, nic nie zahacza. Same druty gładkie,  przyjemne w dotyku, oczka idą po nich pośrednio: lepiej niż po białych, wolniej niż po metalowych. Czubki ostre, żyłka nie zwija się. Najdroższe z całej trójki: ok. 50 zł komplet - druty i żyłka. 

Gdybyż jeszcze były w jasnym kolorze! Ciemne druty i ciemna włóczka...  muszę mieć dobre światło, albo robić w dzień ( niewykonalne niestety...).


Wszystkie trzy opisane druty są firmy Prym. Wszystkie wysokiej jakości, każde mają swoje zalety, no jakąś wadę niestety też. 

Po białych za wolno mi idą oczka, do metalowych mam za lekką robótkę i żyłka się trochę zwija, drewniane za ciemne...

Doszłam do wniosku, że najmniejsza wada to ten kolor - zostanę przy drutach z drewnianych z wymienną żyłką. Następny szal natomiast będzie kremowy! Albo chusta.

Na koniec pokażę Wam zmagania ze ściegiem: wykopałam z domowych czeluści włóczkę, akrylową, a jakże, pamiętającą jeszcze niemieckie marki


I zrobiłam próbkę wzoru, którym będę robić szal:


Wzór będzie ten, który jest najbliżej druta. W sumie łatwy, choć zrozumienie zasady chwilę mi zajęło. A tu próbka na niebieskiej włóczce:



Myślę, że po zblokowaniu ażur  będzie bardziej widoczny.

Ufff..... ale było długo. Ale może komuś się przyda. Sama straciłam sporo czasu, zanim doszłam do takiej wiedzy, która pozwoliła mi wybrać druty, z których będę zadowolona.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

SERWETKI


Serwetka z Moich robótek 8/2009


Może zielone koraliki zgrają się z bukszpanem w koszyczku wielkanocnym?









Serweta na drutach z Iglą i Nitką 3/4 z 1996
.

Moje Robótki 3/2000


Serweta brugijska z Robótek Ręcznych 5/2001


Robótki Ręczne 7/1993



Robótki Ręczne 10/1994





Bieżniki na stół



Burda Specjal 4/2005


Robótki Ręczne 7/1993

.