Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przydasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przydasie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2020

235. Patent na klucze

Lubicie szukać kluczy w torebce? Zwłaszcza takiej większej, takiej z czarną albo inną ciemną podszewką? Nie wiem jak u Was, ale u mnie klucze są zawsze na samym dnie... pod notesem, portfelem, chusteczkami, kosmetyczką i wszystkim, co w torebce jest. Namierzyć je z torbą pełną zakupów w drugiej ręce nie sposób. Nie pomogło nawet doczepienie do kluczy wielkiego różowego futerka - choć nie powiem, ułatwiło nieco szukanie.


I wymyśliłam na to patent.

Czy wiecie co to jest?


Otóż to jest zapięcie do futer.
Pozbyłam się tej części z białym paskiem i samą klamerkę wszyłam do torebki tak, aby była dostępna dla ręki, kiedy torba wisi na ramieniu.


I to był strzał w dziesiątkę. Bardzo łatwo się tu wiesza klucze na kółku - bez udziału drugiej ręki, bo zapięcie właściwie samo się uchyla. I równie łatwo się je zdejmuje. I te klucze zawsze tu są i można je znaleźć po omacku.


A jak ktoś ma dużo kluczy, to można wszyć więcej takich wieszaczków.

niedziela, 12 sierpnia 2018

220. Regał z książkami

Kilka lat temu doszłam do wniosku, że zdarza mi się zapomnieć, jakie przeczytałam książki. Zdarzyło mi się nawet kupić taką przeczytaną.
Postanowiłam temu zaradzić - przygotowałam więc regał, na którym ustawiam przeczytane pozycje. Świetny ten regał - można na nim ustawiać książki zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. Książki ładnie na nim wyglądają i mam je zawsze pod ręką, tak na wszelki wypadek, jakbym gdzieś zbłądziła w jakiejś księgarni.
Mój regał mieści się tu:


Za wielki to on nie jest - ma tylko 4 półki, ale też i książek nie ma na nim za wiele. Dokładnie tyle, na ile czas pozwala.


A to plany na najbliższy czas:

czwartek, 18 września 2014

149. Historia pewnej niteczki

Dziś opowiem Wam historię o .... nitce. O tej:


Miałam pewnie ze 12 lat, może ciut więcej, nie pamiętam. W ówczesnych, nieco siermiężnych czasach standardem był szary, bury kolor. Tak to wyglądało przynajmniej w moich dziecięcych oczach. Szaro-niebieskie były zeszyty w szkole, ołówki były tylko brązowe, linijki tylko drewniane.
Na wakacjach razem z innymi dziećmi pojechałam na obóz do ówczesnego NRD. To było dopiero! Ile tam kolorów w sklepach! Najpyszniejszą rzeczą były żelki Haribo. Wszystkie dzieci je kupowały. I zabawki też.
A ja... zamiast do sklepu zabawkowego - poszłam do .... papierniczego. I tam były zeszyty w kolorowych okładkach! Z marginesami. I kolorowe długopisy i ołówki. I linijki z przezroczystego plastiku!
W tym cudownym sklepie był też dział z pasmanterią. Z mnóstwem kolorowych kordonków. Do niczego mi nie były potrzebne, ale były takie śliczne.... Szczególnie spodobały mi się maleńkie kłębki cieniowanej nici do obrabiania chusteczek. Taka cieniutka nić, kolory były różne: żółto-zielony, żółto-pomarańczowy, biało-fioletowy i różowo-niebieski. Oczu od tego nie mogłam oderwać.
Poszłam dalej - no po co mi takie nici? Ale takie śliczne.... Wróciłam. W koszyku wylądowała ta różowo-niebieska.
Mam ją do dziś. I te słodkie wspomnienia też. Widocznie coś we mnie już wtedy wiedziało, jakie drzemie we mnie hobby. W niteczkach dłubię jakieś 20 lat, ale wówczas nie miałam o nich żadnego pojęcia.
Z tej cieniowanej niteczki zrobiłam na szydełku warstwowego kwiatka do kartki.


Dalej lubię kolorowe niteczki.


Aktualnie trzymam się Aidy 20, bo dobrze mi z niej plątać frywolitki, ale jak pogrzebałam w zapasach, to znalazłam kolorowe Snehurki i atłaski. Dorobiłam jeszcze kilka innych kolorowych kwiateczków. Pięknie uzupełniają prace z papieru.



wtorek, 7 stycznia 2014

131. Embossing bez nagrzewnicy

Pewnie niejedna z was radzi sobie bez niej, ale zanim ja sama wpadłam na to, jak to zrobić - trochę czasu minęło.
Ponieważ w jednym z komentarzy Madtatter80 zapytała o embossing - odpowiadam więc tak:

Potrzebne rzeczy:

- coś, co chcemy poddać embossingowi - moja ulubiona rzecz, to tekturkowe elementy z Wycinanki lub stempelki

- puder do embossingu - kolorowy lub przezroczysty

- tusz pigmentowy - przezroczysty lub kolorowy

- żelazko

- kartka papieru na podkładkę



Tekturkę należy pokryć tuszem. Stosuję tusz przezroczysty - gdy używam pudru kolorowego. Mam wówczas taki efekt - jaki mam puder. Pudry najtańsze nie są i też ze względu na niewielkie potrzeby mam ich mały wybór.
Ciekawszym pomysłem jest zastosowanie pudru przezroczystego - stosując kolorowy podkład mamy większe możliwości kolorystyczne.
Tu zastosowałam akurat niebieski tusz, ale próbowałam też farbę akrylową, flamastry a nawet lakier do paznokci (o tutaj jest przykład). Działa na wszystkim.


Gdy jakieś medium się nie klei - należy je posmarować cieniutką warstwą zwykłego kleju. Dotyczy to kredek i flamastrów, natomiast do świeżej farby i lakieru do paznokci puder przyczepia się doskonale.
No więc posypujemy pudrem tekturkę. Nie żałować pudru, będzie ładniej.


Aby wyrównać powierzchnię pudru - nieco potrząsnąć elementem. Ten puder na zdjęciu to puder holograficzny - przezroczysty z białymi drobinkami.


Gotowe? To idziemy do żelazka. Nastawiamy je na najwyższą temperaturę i wyłączamy parę.


Kładziemy tekturkę z pudrem na podkładce papierowej (np. karton, brystol, tektura, itp.) i zbliżamy żelazko do elementu na odległość 0,5 do 1 cm. Puder topi się szybciutko.
Trzeba pamiętać, że dotknięcie żelazkiem pracy to zły pomysł - psuje i pracę no i trochę żelazko.... Ale mi się nie zdarzyło.



I efekt:






niedziela, 3 listopada 2013

123. No i jeszcze pudełko.

Pudełko do kompletu, które posłużyło do zapakowania wcześniej opisanych skarbów.




Jakiś czas temu udało mi się kupić niewielki stempelek z tekstem - tu go właśnie zembossowałam na biało. Bardzo mi tu dopasował.
Ramka skąd? - No z Wycinanki przecież, od moich dobrych sąsiadów.



Koniec więc tematu narodzin maluszka. Cały komplet został wysłany, na miejsce dotarł, radość i niespodziankę sprawił, mi dostarczył zabawy i frajdy z tworzenia - cel został więc osiągnięty.

Aktualnie na tapecie karteczka na 18-tkę.

Dziękuję za poprzednie komentarze.

piątek, 13 września 2013

118. Przepiśnik na wyzwanie i podarowanie.

Rzadko biorę udział w wyzwaniach. Ale ponieważ od reguły powinny być wyjątki - tym razem właśnie wezmę w nim udział tutaj.



Miał zawierać motywy kuchenne - zawiera dzbanek - miarkę i podstawowy wymóg spełnia.




Jak do tej pory - to moim zdaniem najlepiej oprawiony przeze mnie zeszyt. Wprawne oczy informuję, że nie posiadam bindownicy.



Najpierw rozbroiłam zeszyt. Potem okleiłam zewnętrzną część okładki w całości, razem z dziurkami, następnie patrząc od spodu - podziurkowałam dziurkaczem papier w miejscu oryginalnych otworów (a jakże, poszukałam w sklepie zeszytu z okrągłymi dziurkami, nie prostokątnymi).
Potem okleiłam od wewnątrz i procedura została powtórzona, i potem jeszcze 2 razy powtórzona na tylnej okładce....


Było trochę roboty - ale wygląda prawie profesjonalnie.



Zeszyt ma fabrycznie podzielone kartki na kilka działów za pomocą kolorów. Łatwe do odszukania i w sam raz pasujące na przepisy.


sobota, 27 lipca 2013

114. Powarsztatowo...

Wiem, wiem, że późno relacja, ale lepiej późno niż wcale.
Wcześniej relacja byłaby dość sucha, a dziś Wam pokażę, co z Wrocławia przywiozłam.

Mmmm, oczywiście zakupy.....

Kupiłam taki plastikowy szablon:


No tak, z ornamentem. Wiecie, że lubię.
I jeszcze takie coś:


Jedno to żel, drugie to pasta akrylowa, trzecie to mikrokulki szklane.

Otóż i efekt próby wykorzystania szablonu i pasty na zwykłej kartce:


Interesujące, prawda? Nie wiem, kiedy to wykorzystam, ale fajne jest.

Do Wrocławia tak naprawdę pojechałam na kurs pergaminowy - przywiozłam więc też wiedzę.
Kurs prowadził Tengel.

Efekt kursowych prac jest taki:


No wiem, chwalić się nie ma czym - zakładka jest krzywa, ząbki nierówne, samo tłoczenie też mnie nie zachwyca - zdecydowanie brak mu plastyczności.
Takie tłoczenie raczej nie dla mnie. Bardziej podobają mi się koronki pergaminowe - bo są geometryczne i symetryczne - jak ja cała. Jednak na kursie ich nie było.
Ale na sali poznałam Alojka - mistrzynię sztuki pergaminowej. Pogadałyśmy i później drogą mejlową odpowiedziała na wszystkie moje pytania dotyczące siatek.

Efektem są zakupy:


No i oczywiście odbyła się pierwsza próba siatkowania:


W rzeczywistości jest równiejsza, niż widać to na zdjęciu. Poleży zresztą pod papierami, to się nieco uleży.


Jak na pierwszy raz - nie jest tragicznie, spodziewałam się większych trudności, choć nie powiem, są 2 błędy, które jakoś udało mi się ukryć.
No i już wiem - siatki i koronki pergaminowe to coś dla mnie.


niedziela, 17 lutego 2013

100. Zakładka frywolitkowa

Długo mnie trochę nie było, gdyż ostatnio jestem szczególnie zajęta. Co mnie tak absorbuje - powiem na końcu.
Teraz o nowej zakładce.

Jakiś czas temu dostałam ot tak, w prezencie od tej zdolnej pani takie piękne wstążeczki:







Ta czerwona od razu skojarzyła mi się z pikotkami frywolitkowymi i na jej bazie zrobiłam żółtą zakładkę:







I z okazji 100 posta podaruję ją komuś spośród osób, które zapiszą się w komentarzach. Żeby było co nią zakładać - zakładka będzie razem z książką:






Proszę o banerek na blogu, komentarz Z KOLEJNYM NUMEREM pod postem i linkiem do Was, bo bardzo lubię odwiedzać Wasze blogi i na pewno zajrzę do każdego komentatora. Obserwatorzy mają 2 szanse. Książkę i zakładkę wyślę w Polsce a napiszę o tym za 2 tygodnie - 3 marca.

I jeszcze o tym, co mnie tak zajęło ostatnio. Mianowicie usiłuję uszyć kilka firan. Efekty są różne, raz lepsze, raz gorsze - ale dają niezmierną satysfakcję i oszczędności, które można przeznaczyć na fajne rzeczy dla siebie.




wtorek, 8 stycznia 2013

98. Kalendarz na wyzwanie i podarowanie

Na Nowy Rok na pewno przyda się kalendarz. Taki mały, kobiecy, torebkowy.





Nową dla mnie rzeczą są nity. Mmmmm, jakie to fajne! Pod choinką znalazłam świetną nitownicę Crop-a-dile z gromadą kolorowych nitów. Pilnie musiałam więc znaleźć okazję do ich wykorzystania. Urządzenie doskonale przecięło twardą okładkę na wylot i zacisnęło kółeczko. Do tego mała plecionka z wąskiej wstążki i oryginalny efekt jak znalazł. Spód okazał się nieco mniej atrakcyjny - stronę wewnątrz więc elegancko zakleiłam.





Sama przyjemność taka zabawa z papierami. Wykorzystałam dwie kartki papieru - jasną i ciemną, ulubione elementy z Wycinanki i embossing na ramce. Sam puder jest przezroczysty z białymi drobinami - a efekt jest zielonkawy od pisaka z klejem - co mi doskonale dopasowało do całości.



Lubię też szyć papier. Naprawdę niewielkie skrawki papieru czy wąskie wstążeczki równo zszyte dodają mnóstwo uroku pracy.



Kalendarzyk jest na podarowanie - został więc zapakowany:


I jest też na wyzwanie:

tu: w Kreatywnym Polu

i tu: w Lemonade