Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród na skarpie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród na skarpie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 maja 2021

250. No gdzie ta prawdziwa wiosna

 I zimno, i zimno, i deszcz...

No kiedy w końcu przyjdzie ta prawdziwa, ciepła wiosna.

Na szczęście są już kwiaty, co daje namiastkę zmiany pory roku.





I ogródkowanie trwa, wyrywam, sadzę, przesadzam, tnę i plewię - na ile czas pozwala. 

I czekam na plony



czwartek, 16 lipca 2020

238. Podpora do clematisa

Uwielbiam metaloplastykę, zwłaszcza w ogrodzie. Może jednak trzeba uściślić: uwielbiam cieszyć oko pięknymi ozdobami z metalu, bo z posiadaniem to nie tak prosto. Tanie niestety nie są.
A popatrzeć sobie razem ze mną na urokliwe detale możecie na moim Pintereście - o tu!

Ale czasem takie cuda można dostać w prezencie!
Otóż w zeszłym roku z okazji rocznicy ślubu, takiej znaczącej, bo 25-tej - dostaliśmy w prezencie piękny stojak do pnącza.



Pnącze jeszcze nieduże, ale mam nadzieję, że za rok-dwa rozrośnie się pięknie i obejmie całą podporę.

niedziela, 21 czerwca 2020

237. Jaśminowy śnieg

Tak pięknie zakwitł jaśmin:

niedziela, 29 grudnia 2019

234. Oj mało robótek, mało...

Niestety doba jest trochę za krótka, nie uważacie?
Albo może trzeba by było nauczyć się mniej spać? Tak np. ze 2 godziny na dobę.
A tak to trzeba wybierać - albo się zrobi jedno, albo drugie - wszystkiego nie da rady.

Moje wszystkie przydasie leżą grzecznie w szafie i czekają na mnie cierpliwie. Poza tym, co można było zobaczyć na Supełkologii działy się inne rzeczy w moim wolnym czasie.

Jedna bardzo praktyczna: oto wnętrze mojej piwniczki


Samo się nie zrobiło, jak się można domyśleć. Mam tutaj solone warzywa, buraczki tarte i w kawałkach, jabłka do ciasta w wiórkach i dżem do pieczywa, ogórki kiszone i konserwowe, kiszoną paprykę, kilka kompotów, dżemy z rabarbaru i mirabelek, marchewkę pasteryzowaną w całości i w kosteczkach, kiszoną kapustę oraz pomidory w postaci przecieru na zupę i leczo. I jeszcze 3 świeże dynie. I wszystko z mojego ogródka.

Poza tym przybyło nieco książek na moim regale z przeczytaną literaturą:




A na resztę czasu zabrakło.

W Nowym Roku życzę Wam zdrowia, radości i ... dłuższej doby.



wtorek, 3 grudnia 2019

231. Uparty ogrodnik

Tak, tak - to ja jestem upartym ogrodnikiem.

Mamy 3 grudnia - a ja wczoraj wieczorem przyniosłam z ogródka, z gruntu - nie żeby ze szklarni


SAŁATĘ !



I mam jeszcze! Dwie wprawdzie już tylko, ale jednak.
Latam do niej co wieczór nakrywać, co rano odkrywać i dość dobrze się ma. A jak smakuje!

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

230. Och Annabelle!

Lubicie hortensje Annabelle?

Mam przed domem dwie. Chyba im tam dobrze, bo dorodne i piękne, cieszą moje oczy codziennie.To są zdjęcia z lipca, kiedy były w pełni kwitnienia.


I pewnego dnia spadł deszcz. No w końcu! Wszystko suche i cały ogród tego potrzebował. Nie żeby tam zaraz jakaś ulewa, taki sobie drobny deszczyk, który padał ze 3 godziny.

I teraz moja Anabelka jest taka:


No siąść i płakać!

Wszystko, co dało się uratować - powiązałam. Resztę - obcięłam.


Ponad 100 kwiatów. Nie jest taka piękna, ale jest.

I za 2 dni spadł kolejny deszcz. I chyba już nie lubię Annabelle...

Chociaż z drugiej strony - właściwie już wiem, gdzie popełniłam błąd, a nawet chyba dwa.
Mąż zrobił mi podpory do nich w postaci 2 kół jedno nad drugim. Te kwiaty, które pochyliły się do ziemi poza podporą - przeżyły. Te które się oparły na niej - złamały się.


Wniosek nr 2: zbyt wysoko obcięłam roślinę wiosną. To kwiaty powinny się oprzeć na kole, nie łodygi.

Ech....

niedziela, 26 maja 2019

229. Sposób na warzywnik

Pogoda się poprawiła, ruszyłam więc do ogródka. Część warzyw starałam się wprawdzie posiać wcześniej, ale jeszcze trochę zostało.

Mąż właśnie skosił trawnik, a ja skonfiskowałam mu zawartość kosza kosiarki i poniosłam... na warzywnik:


Metodę tą stosuję od 3 lat: ścieżki oraz grządki z posadzonymi roślinami ( por, seler, pomidory, papryka, cebula, kapusta) zaścielam dokładnie warstwą świeżo skoszonej trawy. Warstwa nie może być za cienka - bo nie da oczekiwanych efektów, ani za gruba - bo będzie gnić. Ta trawa ma wyschnąć i utworzyć rodzaj płaszcza dla ziemi.


Kiedy wzejdzie i podrośnie nieco marchew, pietruszka i buraki - zrobię to samo.
Co uzyskuję? Mocno zmniejszoną ilość chwastów ( przez trawę przebijają się pojedyncze sztuki), zyskuję zawsze wilgotną glebę ( majątek w czasie suszy) i zmniejszenie podlewania oraz co u mnie ważne - miękką ziemię. Nasza ziemia zawiera dużo gliny - jak przychodzą gorące dni - po marchew trzeba chodzić z mocnym narzędziem, można zapomnieć o możliwości wyrwania łapiąc za nać - z gleby robi się twarda skorupa. A spod trawy - można ciągnąć za natkę!
Przez całe lato - ta trawa się kruszy pomalutku, zwłaszcza na ścieżkach, resztę się przekopuje wzbogacając ziemię.

Polecam!

piątek, 18 stycznia 2019

224. Pierzaki w gościnie


Smalczyk z ziarnami. Nic dodać, nic ująć.

niedziela, 27 maja 2018

219. Kolekcja funkii

Lubicie funkie w swoich ogródkach?
Ja kiedyś ich nie cierpiałam. Dziś, jak już trochę "poogródkowałam" nieco inaczej na nie patrzę.
Ruszają wiosną dość wcześnie - cudownie obserwować kły wyrastające z ziemi.
Mają strojne liście, są różnorodne i w kolorach i w rozmiarach. Zimą ich nie ma, co bardzo lubię.
Młode sadzonki często sadzę w doniczkach i noszę po ogrodzie, gdzie mi pasuje, albo stawiam przed domem:


Nie wiem, jak nazywa się ta funkia w donicy na nóżce. Może ktoś wie? Jest kompletnie niewymagająca, rozrasta się pięknie i tworzy nową roślinę od jednego oddzielonego kła bez żadnego problemu. Posadziłam ją pod drzewami na skarpie i na rabacie na słońcu. Zobaczcie jak jej dobrze!



Poniżej hosta Blue Mouse Ears. Ta została posadzona w maju 3 lata temu jako kilkulistkowa sadzonka - rośnie więc powoli. Chyba się zadomowiła, bo ma więcej liści i są większe niż na początku.
Ma piękną barwę.


Kolejna to funkia Stiletto. Posadziłam je jako obwódki kamiennych rabat. Tym zdecydowanie lepiej jest tam, gdzie więcej cienia.


Najbardziej lubię rządek za huśtawką:


Posadziłam tutaj takie:

Frances Williams:

Prawdopodobnie Night Before Christmas, ale nie jestem pewna:

Patriot:

Fragrant Bouquet:

Mam jeszcze taką, ale też dostana i nie wiadomo jak się nazywa:


Na koniec pokażę Wam, jak kwitnie mój rododendron Calsap:


I kokorycz w kącie rabaty:


W tym roku wszystko kwitnie wcześniej niż rok temu. Ciepły maj to piękny czas, choć pracy co nie miara w ogrodzie.
Pozdrawiam cieplutko.


poniedziałek, 14 maja 2018

218. Biżuteria ogrodowa

Biżuteria ogrodowa to wszelkie piękne dodatki, które czynią, że na ogród chce się patrzeć.
Uwielbiam też piękne donice, kamienie, metalowe ozdoby. Ale nie gipsowe sarenki czy krasnale ;-)

Zimą mając nieco więcej czasu - zaopatrzyłam się w koraliki z akrylu, klej do pistoletu, żyłkę, drucik, cęgi, szczypce i małą konewkę podłubałam nieco w moim kąciku.




Korzystając z inspiracji na Pintereście zrobiłam taką oto konewkę:






Teraz, jak już donica ogrodowa została obsadzona - konewka znalazła zastosowanie:



Gdy wieje wietrzyk - koraliki pięknie się ruszają i odbijają promienie słońca.

niedziela, 11 marca 2018

216. U mnie już wiosna

Włąśnie tak. Jeszcze kilka dni temu było 14 stopni mrozu - a tu masz!


wtorek, 2 stycznia 2018

215. Ogród na skarpie

Wprawdzie pora roku nie nastraja ogrodowo - ale za to pozwala znaleźć odrobinę czasu na małe podsumowanie.

Na pewno niektóre osoby zauważyły, że posty dotyczące mojego ogrodu taguję hasłem "ogród na skarpie". I gdzie ta skarpa, skoro do tej pory nikt jej nie widział.

Otóż i dziś historia mojej skarpy:

Początek sięga 2008 roku, kiedy nabyliśmy dziewiczy teren:


Trawa tu rosła po pas szyję, u szczytu skarpy dzikie jeżyny nie do przebycia, kolczaste śliwy bez śladów owocowania, setki kleszczy... brrrr

W 2013 roku kończąc budowę domu nieco uładzoną skarpę zaparliśmy murem i upchnęliśmy pod nią piwniczkę.


Skarpa porośnięta gęstą trawą, z wypiętrzającymi się kępami i dołami pokopanymi przez zwierzęta nie była za bardzo zachęcająca. Większą część skarpy przykryliśmy wiosną folią budowlaną - aby słońce rozprawiło się z darnią nie do wydarcia.


Jesienią - stosując motyczkę, grabie, sznurek i własne ręce doprowadziliśmy do stanu uporządkowanego prawą część skarpy osiągając taki efekt:


Skarpa została przygotowana do nasadzeń.
W następnym - 2014 roku wiosną zakupiliśmy zieloną tkaninę ogrodniczą i mozolnie pasek po pasku kładliśmy materiał, wycinaliśmy dziury i sadziliśmy maleńkie sadzonki. We dwoje, popołudniami i wieczorami po pracy - ponad dwa miesiące opatrywaliśmy skarpę.
Wraz z początkiem lipca widok przedstawiał się tak:


Wydawało nam się, że osiągnęliśmy sukces.
Ten nieco jaśniejszy pas nad wyższym murem pokryliśmy włókniną, nie tkaniną - by posadzona tam trzmielina mogła się swobodnie czepiać ziemi, rozrastać i krzewić.
Rok później roślinki już były nieco dorodniejsze:


Choć zabolało trochę szybkie rozpadnięcie się włókniny pod trzmieliną i pojawiła się konieczność plewienia całkiem sporego kawałka ziemi. Plewiłam trzykrotnie w tamtym sezonie.

2016 rok spektakularnie odsłonił błąd, niewiedzę i brak doświadczenia:


Widzicie co się stało?


Tkanina dokumentnie się rozpadła i zaistniała bardzo realna groźba plewienia takiego obszaru.
Trudno to sobie wyobrazić.

Tak więc w 2017 roku wiosną zdjęliśmy smętne resztki zielonej tkaniny i znów we dwoje, popołudniami i wieczorami mozolnie pasek po pasku kładliśmy nową, tym razem czarną tkaninę manewrując pomiędzy całkiem sporymi roślinami.


Cieszy efekt, bo rośliny się ładnie rozrastają, kwitną i pięknie wyglądają.
W pysznym miodku łyżka dziegciu musi być - trzmielinę w tym sezonie musiałam plewić czterokrotnie.
Pomiędzy gałązkami upiął się pięknie perz, szczawiki i inne rozłogowe paskudztwa. Czwarte plewienie przelało czarę goryczy. Znalazłam ludzi, którzy kończą budowę domu i potrzebują wszystkiego co zielone. Oddałam im całą trzmielinę - ponad 120 sztuk - w zamian za samodzielne wykopanie. W tym roku szczelnie i dokładnie przykryję ten pas czarną tkaniną i coś innego posadzę.
Nie wiem jeszcze co.
I tak skarpa ewoluuje. W tym sezonie wypadły mi nie wiadomo dlaczego cztery pięciorniki pod rząd w łuku przy schodach. I świeci wybity ząb, który trzeba naprawić.

Lewą stronę skarpy zostawiliśmy czystą. Mąż ją kosi. Z mozołem, bo niełatwo. Co zrobimy? Jeszcze nie wiemy.

Wnioski: kocham to miejsce. Uwielbiam moje roślinki, warzywnik na tarasach, piękne kwiatki i jaszczurki na schodach. Uwielbiam czekać na pierwszy pąk w różach i kłosy rozplenic.
Dzięki pracy w ogrodzie przestałam się przeziębiać, mam lepszą kondycję.
To jest miejsce dla mnie.

Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam w Nowym Roku wszystkiego najlepszego.